Strona startowa | O mnie | Blog | Linki | Napisz do mnie
 
A to ja
 

Marek Szewczyk fot. Włodzimierz Sierakowski


Marek Szewczyk

Reklama

(1) 2 3 4 ... 39 »
Nadesłany przez Marek Szewczyk 10.03.2019, 21:12:46 (1442 odsłon)

Niedawno odbył się walny zjazd sprawozdawczo-wyborczy Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich. Związku, którego pierwszym prezesem, a potem aż do śmierci prezesem honorowym był Andrzej Krzyształowicz. Honorowym prezesem był też Ignacy Jaworowski. Związku, którego przez wiele lat prezesem była Izabella Pawelec-Zawadzka.

 

Obecnie Związek traci na znaczeniu i słabnie z dnia na dzień, między innymi dlatego, że rządzą nim ludzie zupełnie innego formatu niż ci, których nazwiska wymieniłem powyżej. Ludzie bez kręgosłupa.

Czytaj więcej... | 8425 znaków więcej | Komentarzy: 5
Nadesłany przez Marek Szewczyk 9.03.2019, 22:43:12 (940 odsłon)

Czy to nie ironia losu? Na Cavaliadzie w Warszawie cykl Halowego Pucharu Polski w WKKW zakończył się zwycięstwem Mateusza Kiempy, który dosiadał wałacha Jak Chief. Koń ten został wyhodowany w Stadninie Koni Prudnik. W czołówce był inny prudnicki koń – Jarema pod Janem Kamińskim. W piątkowym konkursie tzw. dużej rundy wysokie miejsce zajęła Daria Kobiernik na Winchesterze, kolejnym koniu z Prudnika.

 

W ostatnich sezonach trzy medale mistrzostw Polski w WKKW, ze złotym włącznie, zdobył Jan Kamiński na wałachu Senior, a w skokach na najwyższym poziomie nadal widać innego prudnickiego wychowanka – wał. El Camp (pod Andrzejem Opłatkiem). Wcześniej było wiele innych koni odnoszących sukcesy w sporcie z Imequylem na czele.

 

Wszystkie te konie wyhodowała Katarzyna Wiszowaty, wyrzucona z pracy 28 lutego.

 

Czytaj więcej... | 2392 znaków więcej | Komentarzy: 4
Nadesłany przez Marek Szewczyk 7.03.2019, 21:22:28 (636 odsłon)

Tak się złożyło, że miałem możliwość obejrzeć próbę polową dla klaczy, jaka miała miejsce w Janowie Podlaskim. Na 9 klaczy małopolskich aż 7 były to córki Huzara, jedna była po Efekcie, a jedna po All That Jaz xxoo. Emblema (od Eminy po Divisor xx), rodzona siostra ogiera Edam, wnuczka Emerychy.

Czytaj więcej... | 2536 znaków więcej | Komentarze?
Nadesłany przez Marek Szewczyk 3.03.2019, 9:21:23 (2069 odsłon)

A więc stało się. Hodowca z wielkim stażem i dorobkiem został wyrzucony ze stadniny. Mowa o Katarzynie Wiszowaty i państwowej stadninie w Prudniku. O czym to świadczy?

Czytaj więcej... | 1059 znaków więcej | Komentarzy: 15
Nadesłany przez Marek Szewczyk 27.02.2019, 11:30:00 (1194 odsłon)

Jeśli napisałem, że zgadzam się w 90% z tekstem Beaty Kumanek pt. „Kilka pytań do..”, to w tym zbiorze jest też następujący pogląd - jeśli państwo chce się czuć się strażnikiem zasobów genetycznych w hodowli koni (wszystkich ras, nie tylko arabów), to powinno tę hodowlę dotować.

 

Pani Kumanek ze zdumieniem odkrywa, iż KOWR porusza się w oparach absurdu, gdyż – jak to określiła - jednocześnie chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Ze zdziwieniem konstatuje, że cele, jakie się stawia przed stadninami koni, są wzajemnie się wykluczające. A te cele to: Stadnina będąc zarówno spółką prawa handlowego i jednocześnie mając jako główną misję zachowanie puli genetycznej, musi wypracować zysk oraz zajmować się hodowlą zachowawczą, która z definicji jest niedochodowa.

 

Pani Kumanek reaguje z pasją osoby, która miłośniczką hodowli koni arabskich została kilka lat temu. Ma więc świeże, niespaczone przeszłością spojrzenie. Prawidłowo ocenia sytuację i wyciąga logiczne wnioski.

Czytaj więcej... | 19364 znaków więcej | Komentarzy: 14
Nadesłany przez Marek Szewczyk 25.02.2019, 16:40:00 (1540 odsłon)

Cieszę się, że w dyskusji, jaka się rozwinęła po tekstach Beaty Kumanek „Kilka pytań do…”, Agnieszki Bojanowskiej „Najważniejsze – wartościowe stado matek” oraz moich z cyklu „Los państwowej hodowli…” padło tak wiele merytorycznych wypowiedzi. Głównie w postaci wpisów pod kolejnymi artykułami, ale często są to wypowiedzi podpisane, ale wśród tych anonimowych też są takie, które coś wnoszą do owej dyskusji (vide Pan X).

 

Niestety, wśród tych podpisanych z imienia i nazwiska są też i takie, z których wieje głównie olbrzymią niechęcią do wyrzuconych 19 lutego 2016 roku fachowców, nawet jeśli są też w nich wątki świadczące o znajomości materii.

 

Ta konstatacja, to przy okazji odpowiedź na apel Lidii Pawłowskiej, aby nie drukować wypowiedzi anonimowych. Zastanawiałem się nad tym, ale chyba na to za wcześnie. Taki ruch mógłby zubożyć ową dyskusję, a przecież Robert Raznowiecki podpisuje swoje wypowiedzi. A w nich, poza fragmentami merytorycznymi są też personalne ataki na wyrzuconych fachowców. Ataki głupie, niesprawiedliwe, a na dodatek wpisujące się w to, czym minister Jurgiel starał się uargumentować swoje haniebne decyzje.

 

Oczywiście, jako zarządzający swoim blogiem mógłbym po prostu nie drukować pana R., ale ponieważ jestem demokratą, to drukuję wszystkie wpisy, nawet te, z których wylewa się jad wynikający z kompleksów i osobistych urazów. Taka jest cena demokracji. To tak na marginesie.

Czytaj więcej... | 11862 znaków więcej | Komentarzy: 36
Nadesłany przez Marek Szewczyk 21.02.2019, 18:30:00 (888 odsłon)

W programach hodowlanych dla ras rodzimych, czyli koników polskich, hucułów oraz koni czystej krwi arabskiej, mówi się m.in. o zachowaniu dziedzictwa narodowego. Mówiąc mniej patetycznie, chodzi o byt rasy jako takiej. Według światowych standardów uważa się, że jeśli liczba samic jakiejś rasy jest mniejsza niż 1000, to jest ona zagrożona.

 

Trudno to sobie uzmysłowić, ale klaczy arabskich było w Polsce po II wojnie światowej znacznie, znacznie mniej, a rasa nie zanikła, a wręcz przeciwnie – rozkwitła. Oczywiście nie deus ex machina, ale dzięki mecenatowi państwa i dzięki utalentowanym i oddanym ludziom, którzy prowadzili hodowlę w państwowych stadninach. Warto przypomnieć, że jeszcze w 1988 roku (wcześniejszych danych nie miałem pod ręką) było w Polsce 308 klaczy arabskich, z czego 250 w państwowych stadninach, a jedynie 58 w rękach prywatnych. W 2018 roku te proporcje były już zupełnie inne: państwowych klaczy była nadal 250, ale prywatnych już 966; w sumie 1216.

 

Gdyby więc państwowe stadniny upadły – a takie zagrożenie istnieje – to byt rasy nie jest zagrożony, bo liczba klaczy u prywatnych hodowców jest już bliska owej granicy 1000, a jak stadniny będą upadać, to liczba ta wzrośnie. Część klaczy trafi przecież w prywatne ręce.

Czytaj więcej... | 16238 znaków więcej | Komentarzy: 12
Nadesłany przez Marek Szewczyk 19.02.2019, 23:03:01 (1076 odsłon)

Napisałem już drugi odcinek rozważań pod tytułem „Los państwowej hodowli koni i Janowa jest przesądzony” i brałem się do pisania trzeciego, gdy wpisy nieznajomego mi czytelnika – nazwę go Panem X – zainspirowały mnie do przerwania tej pracy i ustosunkowania się do niektórych fragmentów jego wpisów. Mam tu na myśli wpis zatytułowany „Pogotowie”, jakie zamieścił pod pierwszym odcinkiem, jak również „Co tu jest naprawdę ważne?”, które znalazło się pod moim tekstem „Wypalanie Trelowszczyzny.”

Czytaj więcej... | 17201 znaków więcej | Komentarzy: 11
Nadesłany przez Marek Szewczyk 18.02.2019, 20:20:00 (1449 odsłon)

We wprowadzeniu do artykułu Beaty Kumanek („Kilka pytań do…”) napisałem, że się z nią zgadzam w 90 procentach. Zacznę więc od tych pozostałych 10 procent.

 

Pani Kumanek napisała: Relatywnie dobre wyniki finansowe stadnin za czasów Jerzego Białoboka oraz Marka Treli były spowodowane zupełnie inną koniunkturą na konie arabskie.

Pobrzmiewa w tym zdaniu opinia, jaką starał się powielać Maciej Grzechnik, niesławny, były prezes SK Michałów, a także inni beneficjenci „dobrej zmiany” w polskiej hodowli koni arabskich. W domyśle, gdyby w państwowych stadninach nadal rządzili Jerzy Białobok i Marek Trela, mieliby teraz kłopoty ze sprzedawaniem wyhodowanych przez siebie koni po tak wysokich cenach, jakie uzyskiwali kilka lat temu. Bo rzekomo zmieniła się koniunktura. Otóż nie zgadzam się z taką tezą.

Czytaj więcej... | 12245 znaków więcej | Komentarzy: 6
Nadesłany przez Marek Szewczyk 16.02.2019, 19:22:47 (751 odsłon)

Na przetargu w Janowie Podlaskim z trzech ogierów na literę „E” został sprzedany jeden. Edam za 56 tys. złotych. Na Ekologa i Efekta nie znaleźli się chętni, ale cena na tego pierwszego była wysoka, a na 20-letniego Efekta 16 tys. zł, to też sporo. Niewykluczone, że nabywcy na oba ogiery, a zwłaszcza na Efekta jednak się znajdą i po negocjacjach konie te zmienią właścicieli.

 

Co wynika z dzisiejszego przetargu?

Czytaj więcej... | 2623 znaków więcej | Komentarzy: 2